Pytanie córki inspiracją na każde kolejne danie

Zdrowe chrupacze I

Zdrowe chrupacze I
Want create site? Find Free WordPress Themes and plugins.
0
(0)

Kochani dziękuję Wam bardzo za trzymanie kciuków, modły jakieś czy nie wiem co jeszcze. W każdym razie myślę, że w sporej Waszej zasłudze obroniłam się wczoraj z wyróżnieniem! Średnia ocen też mnie baaardzo zaskoczyła. Zaproponowano mi nawet żebym znowu zrobiła 2 semestry w 1 i stypendium naukowe. 🙂 Mam teraz o czym myśleć. Jeszcze raz wszystkim bardzo dziękuję! ;*

Tym postem zaczynam na blogu nowa serię, gdzie w każdym poście skupię się na kilku zdrowszych wariantach produktów, których warto (lub nie) spróbować. 🙂 Będą to zarówno produkty eko, raw, bezglutenowe, ale również takie nie do końca zdrowe, chociaż zdrowsze niż większość im podobnych. 🙂 Mam nadzieję, że posty się Wam spodobają. Będą to takie kompilacje krótkich recenzji podobnych do siebie produktów różnych firm, lub kilka wariantów smakowych jednego producenta.

Jak już się pewnie domyślacie zacznę od chrupaczy, które miałam przyjemność otrzymać do testów od firmy Puffins.

O firmie pisałam Wam więcej już w -tym- poście. Dzisiaj skupimy się na smaku. 🙂

Na pierwszy ogień poszły 3 według mnie najpopularniejsze, najbardziej neutralne smaki, często spotykane pod postacią suszonych owoców wśród wielu producentów.

Jabłko, banan, winogron.

SAM_7848

Jednak już po otwarciu pierwszej paczuszki wiedziałam, że te suszone owoce nie będą takie jak inne. A wszystko za sprawą jednej niby małej, a jednak bardzo wyczuwalnej kwestii: są chrupiące.

Bardzo, bardzo chrupiące, dzięki czemu z łatwością mogą stanąć w szranki z wszelkimi chipsami. Co więcej pod względem składu, a nawet smaku wygrywają dla nas walkowerem! Są to takie zdrowe chrupacze, które my pokochaliśmy całym sercem od pierwszego chrupka (chociaż każdy inny smak), do których na pewno wrócimy (ba już musiałam dokupić banany i jabłka), i które z CZYSTYM SUMIENIEM możecie podać dzieciom.

Opakowania prezentują się przeuroczo, o czym już ostatnio pisałam. Przykuwają w sklepie uwagę nie tylko dzieci. 🙂 Na odwrocie każdego znajdują się okienka, przez które możemy podejrzeć zawartość każdego kartonika. SAM_7859

Składy i gramatury

Jabłko: 100% polskich jabłek. (30g)

Banan: 1oo% ekwadorskich bananów. (50g)

Winogron: 100% chilijskich winogron. (60g)

Puffinsy nie zawierają  żadnych sztucznych dodatków, cukrów ani aromatów, swój cudowny smak zawdzięczają tylko naturze.

 

Nasza opinia:

Jabłko: po otwarciu opakowania spodziewałam się dostać raczej zwykłe, suszone jabłkowe chipsy, jakie wszyscy znamy. Jakie było moje zdziwienie, gdy zamiast tradycyjnych talarków w środku ujrzałam taki widok:SAM_7870

SAM_7875

Na początku trochę bałam się o twardość tych jabłkowych chrupek, ale już pierwsze ich zetknięcie z zębami dowiodło, że nie ma najmniejszych powodów do obaw. Z łatwością można je ugryźć, mają strukturę takiej twardej gąbki (coś jak ta, której używa się we florystyce), są IDEALNE dla dzieci, które sobie je powoli gryzą, nie ma ryzyka, że za szybko połkną i coś im stanie w gardle, jak to czasami bywa podczas jedzenia tradycyjnych chipsów (nie tylko owocowych zresztą). Moim potworkom te chrupacze smakowały najbardziej spośród wymienionej dzisiaj trójki. Na zdjęciu poniżej nasze małe czupiradełko chrupie sobie wpatrzone w telewizor. 🙂

SAM_7872

 

Banan: Faworyt mojego małżyka. Gruube talarki słodziutkiego banana. Tych owoców obawiałam się najbardziej. Zmuszenie mnie do ich spróbowania było naprawdę ciężkim przeżyciem, ale czego się nie robi dla napisania recenzji. 🙂

Małe wyjaśnienie: Kiedyś uwielbiałam chipsy bananowe, kupowałam je zawsze na wagę i zajadałam się naprawdę ogromnymi ich ilościami. Aż pewnego razu (8 lat temu) w pewnym brytyjskim hipermarkecie kupiłam kilogram owych chrupaczy, siadłam z miseczką przed tv i zaczęłam chrupać. Smak wydał mi się nieco dziwny, smakowały jak smażone na starym tłuszczu frytki. Zjadłam wszystkie, nie świadoma tego co się później wydarzy. Zatrułam się okropnie, przez 3 dni nie mogłam patrzeć w ogóle na jedzenie, a chipsy bananowe znienawidziłam. Została mi po prostu jakaś trauma, która nie pozwalała mi nawet zjeść nic o smaku bananów. Nawet świeże banany znielubiłam. Aż ostatnio będąc w sklepie po świeże warzywka i owoce (jakiś eko warzywniak) zobaczyłam za panią ekspedientką chipsy bananowe na wagę. Zapytałam, czy są one suszone czy smażone. Pani ekspedientka powiedziała mi wymijająco, że jej bardzo smakują, są bardzo naturalne i nie czuć w nich oleju, więc pewnie są suszone. Dała mi nawet jednego na spróbowanie….. zaraz wyczułam w nich olej, podziękowałam i szybko uciekłam, do tego warzywniaka więcej nie wróciłam. (Skoro nie wiedzą co sprzedają, to kto ma wiedzieć?)

Wracając do dzisiejszego bohatera: jak znalazłam w paczuszce smak nieszczęsnych bananów, wiedziałam, że będzie ciężko… Wzięłam jeden plasterek (a właściwie solidny kawałek banana), włożyłam do ust, chciałam ugryźć, ale zęby natrafiły na solidny opór.. Ciężko było je rozgryźć, ale za to ten smak, który rozniósł się w ustach… Bajka. Naprawdę! Jak najsłodsze, świeżutkie banany! Nie było czuć ani odrobinki oleju (a mam na jego punkcie baaardzo wyczulony smak). Były naprawdę pyszne. Jedyne co może stanowić na ich minus to to, że dzieciaki mogą mieć problem z ich chrupaniem. Za to było to na korzyść dla małżyka, bo on tymi chrupaczami jest zachwycony! Za każdym razem jak idę do eurosklepu po jakieś zakupy, to woła, żebym nie zapomniała kupić mu bananów. 🙂 Poniżej kilka zdjęć tych małych cząsteczek małpiego raju:

SAM_7879

SAM_7882

SAM_7889

 

Ciemne winogrona: Kolejnym zaskoczeniem były rodzynki winogrona. Za rodzynkami aż tak nie przepadam. Tzn same lubię, ale nie cierpię gdy są dodatkiem do jakiegoś np deseru czy ciasta. Po otwarciu pudełeczka z ciemnymi winogronami byłam chyba w największym szoku. W środku znalazłam wielkie, nadmuchane rodzynki kulki winogron (prawie tak samo duże jak te świeże).

Chrupacze te wspaniale… chrupią podczas jedzenia, ale nie sprawiają zębom absolutnie żadnych problemów. Są idealnie wyważone pod względem słodkości, nie za słodkie, nie za mdłe. Naprawdę dla mnie IDEALNE. Same kulki są we wszystkich odcieniach brązu, co tylko świadczy o ich naturalności i nie dodawaniu żadnych sztucznych barwników.

Dla mnie numer 1 wśród dzisiejszej trójki. 🙂

SAM_7868

SAM_7862

SAM_7904

 

Na ile oceniamy i ile to kosztuje

Jak widać każdy kartonik znalazł u nas swoich zwolenników. 🙂

dla mnie 10/10 mają winogrona, dla dzieciaków 10/10 mają jabłka, a dla męża 100/10 mają banany. 🙂

Jak wygląda taka przyjemność cenowo?

Na stronie producenta (KLIK), można zamówić wszystkie smaki najtaniej (chociaż w sklepach euro, gdzie spotykam te owocki, ceny są chyba takie same):

winogrona: 7,99

jabłka: 7,99

banany: 9,99

Myślę, że są to rozsądne ceny. Biorąc pod uwagę dobrej jakości (bio) owoce, które mają swoją cenę, do tego energia, jaką trzeba zużyć żeby wysuszyć owoce (jeśli robimy to w domu) swoje kosztuje. Nie muszę już chyba wspominać o tym, że w domu nie osiągniecie tak cudownego efektu jaki daje metoda puffingu. 🙂

Polecam wszystkim z całego serca! Rodzinny seans w takim towarzystwie jest dużo przyjemniejszy. 🙂

SAM_7907

SAM_7910

SAM_7891


 Jeśli chcecie uzyskać więcej informacji na temat produktów, zapraszam Was na stronę producenta

Krok3

Oraz na ich uroczy Maskonurowy Fanpage i  bardzo interesujący blog 🙂


 

 

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating 0 / 5. Vote count: 0

No votes so far! Be the first to rate this post.

Did you find apk for android? You can find new Free Android Games and apps.


24 thoughts on “Zdrowe chrupacze I”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.