Pytanie córki inspiracją na każde kolejne danie

Raw słodycze – recenzja

Raw słodycze – recenzja
Want create site? Find Free WordPress Themes and plugins.

Postanowiłam zrobić trochę porządków w szafce z produktami do recenzji, znalazłam kilka produktów, które mogłam podpiąć pod jedną recenzję. Co je łączy? Wszystkie zostały wyprodukowane w technologii raw*.

Wszystkie produkty są suszone w starannie kontrolowanych warunkach temperaturowych i wilgotnościowych, nigdy nie przekraczając 42° C. Dzięki temu zachowane są wszystkie odżywcze wartości żywności. Dodatkowo wszystkie zostały wyprodukowane bez użycia żadnej chemii spożywczej, konserwantów, czy ulepszaczy.

Recenzja jest masowa, bo produkty dostałam z różnych źródeł, od producentów: Raw and Happy, ZmianyZmiany, Alfa-koszyka i uroczych Pand. 🙂

IMG_20160425_081747

Batony od ZmianyZmiany

(o batonach pisałam już tu i tu)

IMG_20160425_082536

Lewy sierpowy
Skład: daktyle, figi, orzechy nerkowca, migdały, słonecznik, jagody goji.

Opinia: Spory baton, dosyć twardy (zbita konsystencja) z widocznymi kawałeczkami orzechów i suszonych owoców. W środku prezentuje się pięknie! Chyba najładniej ze wszystkich czterech sześciu batonów tej firmy.

Zrobiłam podstawowy błąd podczas jedzenia batonów, mianowicie jako pierwszy zjadłam baton Kosmos (dostał ode mnie maksymalną ilość punktów), więc teraz wszystkie batony tej firmy porównuję do niego. 🙂 Aloha nie przebił jego smaku, a jak będzie z pozostałymi? W lewym sierpowym, co mnie zdziwiło, jagody goji są naprawdę wyczuwalne (ten ich charakterystyczny goryczkowo-kwaśny smak), spodobało mi się to, zazwyczaj są one przyćmiewane innymi składnikami w tego typu produktach, a tutaj fajnie się wkomponowały. Z jednej strony są wyczuwalne, ale nie tłumią innych smaków. Wyczuć można wszystkie składniki. Za każdym razem do głosu dochodzi inny smak. Fajna symfonia smaków, gdzie główne skrzypce grają figi i słonecznik, za to swoje solówki mają też pozostałe instrumenty. 🙂

IMG_20160425_082632

Petarda

Skład: daktyle, pestki dyni, maliny*, morwa, orzechy nerkowca, orzechy brazylijskie, nasiona chia, spirulina.

Opinia: Wygląd nie zachęca. Za sprawą spiruliny baton ma kolor niezbyt przyjemnego odcienia zieleni. 🙂 Za to bardzo podoba mi się jego skład. Nasionka chia rewelacyjnie chrupią podczas jedzenia, maliny dają super kwaśny posmak, nerkowce z morwą i daktylami z kolei dodają leciutkiej słodyczy (naprawdę delikatnej), a pestki dyni i orzechy brazylijskie powodują, że baton jest taki syty i świetnie zaspokaja uczucie głodu. Warto dodać w tym miejscu, że Petarda jest to najmłodszy baton z całej trójki, myślę, że jest on idealny dla osób dbających o swoją kondycję (taki typowy dla sportowców lubujących się w tego typu spirulinowych przekąskach). Smakował mi, ale najmniej ze wszystkich swoich 69 g braci. Chociaż powiem Wam, że po np porannym biegu (ale takim intensywnym) baton smakuje obłędnie, nie wiem jak Wy, ale ja po bieganiu nie lubię jeść bardzo słodkich rzeczy, tylko właśnie coś w tym stylu. Dlatego myślę, że jest to idealny baton do zjedzenia po treningu. No i można go zjeść bez żadnych wyrzutów sumienia. 🙂

IMG_20160425_082349

Urwis jabłkowy (na zdjęciu po prawej)

Skład: jabłka suszone, rodzynki, orzechy nerkowca.

Opinia: Podoba mi się, że Ekipa ZmianyZmiany pomyślała o dzieciakach i stworzyła batony specjalnie dla nich. Co więcej, owoce wykorzystane do ich produkcji są pochodzenia ekologicznego. Jeśli dla dzieci to wiadomo też, że poprzednie gramatury były za duże a konsystencja, co tu dużo mówić za twarda dla mleczaków. Ale i na to znalazł się sposób. Batony dostosowano do malutkich organizmów, konsystencja stała się dużo bardziej przyjazna dla dziecięcych ząbków, gramatura zmniejszona a cenę proporcjonalnie zmniejszono. Teraz cena batona kosztuje mniej więcej tyle ile chipsy i jakiś batonik, a wartości odżywczych ma o wiele więcej.

Jako, że dzieci są wybredne, to w składzie nie znalazły się żadne podejrzane składniki, z orzechów zaś użyto tych najbardziej neutralnych w smaku (brazylijskie i nerkowce).

W urwisie jabłkowym połączono ze sobą słodziutkie jabłko, lekko kwaśne rodzynki i delikatnie słodkie nerkowce. Jaki to dało efekt? Pyszny. 🙂 Nie za słodki, czuć pyszne, słodko-kwaśne jabłko (smakuje jak chipsy jabłkowe, tylko, wiadomo baton jest miękki, a nie chrupiący), wyraźnie wyczuwalna, cudowna słodycz rodzynek i kawałki orzechów nerkowca, łatwe do pogryzienia i wprowadzające taką jakby lekko maślaną nutkę (nasza 18 miesięczna Madeleine zajadała się tym batonem i nie miała absolutnie żadnych problemów z gryzieniem). Dla mnie baton idealny dla dzieciaków, ba nawet ja chętnie go zajadam.

Urwis bananowy (na zdjęciu po lewej)

Skład: daktyle, banany, orzechy nerkowca oraz orzechy brazylijskie.

Opinia: Po otwarciu papierka od razu w nos uderza zapach dojrzałych bananów (mnie to troszkę zniechęciło, za to Vivien wprost przeciwnie, sprawiło, że zaraz podleciała zobaczyć, co też mama tam ma dobrego). Konsystencja jest jakby trochę bardziej krucha niż w Urwisie jabłkowym (tam była konsystencji chipsów jabłkowych – tych raczej gumowatych).  Już po pierwszym gryzie (nawet z zawiązanymi oczami) wiadomo z jakim smakiem mamy do czynienia. Na pierwszym miejscu stoi tutaj banan i to taki naprawdę bardzo, bardzo dojrzały, słodziutki, którego smak jeszcze dodatkowo podkręcają słodziutkie daktyle. Moim zdaniem jest to idealne połączenie coś jak banany w karmelu (daktyle dają taki fajny posmak). Nerkowce znowu wprowadzają ta przyjemną maślaną nutkę a orzechy brazylijskie sprawiają, że zęby muszą ciągle pracować. 🙂 Moim faworytem z wiadomych powodów nie został, za to Vivien jest nim zachwycona i dostaje go czasami do przedszkola jako dodatek do śniadania. 🙂

Produkty Raw and happy

(o gryczankach pisałam już tu)

IMG_20160425_081853

SAM_8195

Rawnello – Żurawina na czarnym lądzie

Skład: daktyle, żurawina (20%), kakao.

Opinia: Rawnello jest to coś w rodzaju zdrowej bombonierki, którą możemy podarować komuś w prezencie. W eleganckim, kartonowym opakowaniu mieści się foliowy woreczek z kilkunastoma (13-14 szt) pralinkami wielkości włoskiego orzecha.

Ten wariant smakowy przypomina trochę, moje ulubione w dzieciństwie kartofelki (znacie?) – marcepanowe kulki obtoczone w gorzkim kakao. Kuleczki sprawiają wrażenie ręcznie robionych – każda ma inny, nieregularny kształt. Dokładnie jak robione w domu trufelki. Pierwszym smakiem jaki poczujemy w ustach po spróbowaniu tego wariantu jest niewątpliwie dobrej jakości kakao. Dopiero po chwili wyłania się lekko kwaśna nuta suszonej żurawiny. Głównym źródłem, dosyć wysokiej zresztą, słodyczy są tu daktyle. Podoba mi się jak daktylowa słodycz jest przełamywana kwaśną żurawiną i gorzkim kakao. Niby są tu tylko 3 składniki, a w ustach mamy całą, świetnie zgraną orkiestrę. Chętnie wrócę do tego smaku. Nawet powiedziałam już mężowi, żeby na zbliżające się urodziny kupił mi jakieś Rawnello zamiast czekolady. 🙂

IMG_20160425_082031

Rawnello – Migdały pod palmą

Skład: daktyle, rodzynki, wiórki kokosowe (20%), migdały (10%)

Opinia: Zapach tych niepozornych kuleczek jest obłędny! Pachną pięknie, jak rafaello! Kokos, migdał, kwaśna rodzynka i słodki daktyl. Już po przeczytaniu składu wiem, że to musi być pyszne! Tym razem w opakowaniu znalazłam tylko 10 kuleczek. Po ugryzieniu pralinki na pierwszy plan wysuwa się słodki daktyl, który jednak zaraz zostaje przełamany kwaskowatością rodzynek, które z kolei po chwili zostają przyćmione delikatną kokosową nutą. Tylko migdały mi gdzieś umknęły, nie wyczułam ich ani w zapachu, ani w smaku. Mimo tego, że w składzie nie ma cukru ani żadnych sztucznych substancji słodzących po 2 sztukach zasłodziłam się już na tyle, że resztę schowałam na później. Co w sumie dla mnie jest plusem, bo trufelki starczą na dłużej 🙂 Nie są tanie, ale moim zdaniem warto wydac te kilkanaście złotych za taka jakość. 🙂

IMG_20160425_082223

 

Krakersy Happy – classic

Skład: kiełkowane siemię lnianę, kiełkowana gryka (33%), kiełkowany słonecznik, rodzynki sułtańskie, daktyle, kiełkowana chia (szałwia hiszpańska), kiełkowany amarantus.

Opinia: Próbując chlebków spodziewałam się bardzo wytrwanego smaku, zazwyczaj towarzyszącego tego typu produktom. O dziwo, ten wariant był raczej słodki, a to za sprawą rodzynek i daktyli, które są bardzo wyczuwalne w smaku. Jadłam je w towarzystwie pasty z pieczone marchewki (przepis wkrótce), gdzie bardzo fajnie podkręciły jej smak. Nie ma sensu jedzenia ich samodzielnie, bo to tak jakby jeść suchy pumpernikiel, który według mnie sam w sobie rewelacyjny w smaku nie jest. Ale z odpowiednimi dodatkami może stać się prawdziwą ucztą dla podniebienia! Nie nazwałabym ich jednak krakersami, te kojarzą mi się z czymś zupełnie innym, to są raczej surowe chlebki.

Jedyne co lekko odstrasza to ich cena, w opakowaniu jest dosłownie 6 sztuk, a kosztują prawie 10 zł (na stronie producenta, a w lokalnych sklepach jest jeszcze drożej). Recenzowane przeze mnie chlebki od PuraVida były bez porównania tańsze, smakowały mi również nieco bardziej, miały fajne kombinacje smaków, więc muszę tu dać adekwatną ocenę.

Na ile oceniam i ile to kosztuje:

Lewy sierpowy 9/10

cena: 7-8 złotych (69 g)

Petarda 7/10

cena: 7-8 złotych (69 g)

Urwis jabłkowy 10/10

cena: 4-5 złotych (40 g)

Urwis bananowy  9/10

cena: 4-5 złotych (40 g)

Rawnello – Żurawina na czarnym lądzie 10/10

cena: 10 – 13 złotych

Rawnello – Migdały pod palmą 8,5/10

cena: 10-13 złotych

Krakersy Happy – classic 6/10

cena: około 10 złotych


Zapraszam na strony producentów oraz do sklepu alfa-koszyk, gdzie znajdziecie większość recenzowanych dzisiaj produktów i wiele, wiele więcej 🙂

zmiany-zmiany-logo-300x120

Raw-and-Happy

Alfa-koszyk_pl-2016-300px


Did you find apk for android? You can find new Free Android Games and apps.


20 thoughts on “Raw słodycze – recenzja”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


scriptsell.neteDataStyle - Best Wordpress Services